Treść tej sekcji opracowaliśmy we współpracy z organizacją Teach Us Consent, która zajmuje się edukacją dotyczącą zgody
Więcej dowiesz się z artykułu organizacji Teach Us Consent na temat przemocowej kontroli
Dostrzeganie różnicy
Na wczesnym etapie znajomości nie zawsze łatwo jest stwierdzić, czy ktoś jest po prostu troskliwy i wyraża entuzjazm, czy może jego zachowanie oznacza coś zupełnie innego. Intensywne reakcje można pomylić z zainteresowaniem, a nadmierną uwagę z przywiązaniem. Granice bywają płynne, ale najważniejsze jest to, czy druga osoba zawsze szanuje nasze decyzje, autonomię i zasady.
Troska a kontrola
W mediach kontrola bywa ukazywana jako oznaka romantycznej troski. Zatroskana partnerka, która zawsze musi wiedzieć, gdzie dokładnie jesteśmy, albo żarliwy partner, który tak naprawdę jest po prostu zaborczy.
Prawda jest taka, że jeśli ktoś oczekuje, że będziemy go nieustannie informować, jak i gdzie spędzamy czas, może być to formą kontroli.
Wyobraź sobie, że jesteś na spotkaniu ze znajomymi i przez jakiś czas nie sięgasz po telefon. Gdy w końcu to robisz, widzisz wiadomość od osoby, z którą się spotykasz: pisze, że ma nadzieję, że dobrze się bawisz, i zastanawia się, gdzie w końcu poszliście. Nie ma w tym nic złego. Jeśli ktoś się Tobą interesuje, to o Tobie myśli.
Ale jeśli po odblokowaniu telefonu widzisz serię agresywnych wiadomości z pytaniami o to, gdzie i z kim jesteś i dlaczego nie odpisujesz, możliwe, że warto się chwilę zastanowić. Zwłaszcza jeśli do tego usłyszysz teksty w stylu: „Po prostu się o Ciebie martwię. Tak Ci ciężko coś odpisać?” albo „Jeśli naprawdę by Ci na mnie zależało, to nie zostawił(a)byś mnie na dwie godziny”.
Dotyczy to też udostępniania lokalizacji. „Po prostu chcę wiedzieć, że nie dzieje się nic złego” – to brzmi całkiem rozsądnie i w niektórych sytuacjach udostępnienie lokalizacji osobie, której ufamy, to naprawdę dobry pomysł. Sprawa jednak się komplikuje, kiedy ktoś przestaje prosić, a zaczyna tego od nas oczekiwać, lub kiedy trudno jest nam odmówić. To znak, że coś jest nie tak.
Kiedy ktoś chce zawsze wiedzieć, gdzie jesteśmy, to wcale nie oznacza, że się troszczy. Inwigilacja nie jest drogą do zaufania.
Romantyczny entuzjazm a bombardowanie miłością
Spotykacie się od około tygodnia. Osoba ta mówi Ci, że bardzo lubi spędzać z Tobą czas i chciałaby poznać Cię jeszcze lepiej. Planujecie kolejne spotkania, a relacja rozwija się w tempie, które odpowiada obu stronom. Tak przejawia się szczery entuzjazm – zainteresowanie narasta z biegiem czasu w sposób naturalny.
Ostatnio termin „bombardowanie miłością” bywa nadużywany. Czasami niepoprawnie opisuje się nim zachowanie, które tak naprawdę jest wyrazem romantyzmu czy entuzjazmu. Jeśli ktoś zaplanuje przemyślaną randkę, wyśle romantyczną wiadomość albo własnoręcznie zrobi nam uroczy (choć trochę pokraczny) prezent, wcale nie oznacza, że bombarduje nas miłością.
Bombardowanie miłością to wzorzec nieadekwatnych zachowań, takich jak zarezerwowanie w ramach niespodzianki wspólnego wyjazdu, którego nie można odwołać, po zaledwie trzech tygodniach znajomości.
O bombardowaniu miłością mówimy też wtedy, gdy słyszysz od drugiej osoby, że „od samego początku wiedziała, jak wyjątkową jesteś osobą, i nigdy wcześniej czegoś takiego nie czuła” albo zaczyna się rozmowy na temat wspólnego mieszkania, dzieci czy małżeństwa, chociaż jeszcze nawet nie znacie swoich nazwisk.
Taka intensywność może przyprawić o zawrót głowy. To właśnie jest ten moment. Kiedy intensywność emocjonalna rośnie do takiego stopnia tak szybko, naprawdę trudno jest spojrzeć na związek trzeźwym okiem. Szybkie tempo powoduje presję, która nie pozwala zwolnić i zastanowić się, czy relacja na pewno jest zdrowa i zrównoważona dla obu stron.
Robienie z siebie ofiary a zdrowa wrażliwość
Znacie się od kilku miesięcy. Nagle odbierasz telefon i słyszysz, że osoba, z którą się spotykasz, przechodzi trudny okres. Jest sporo zwierzeń, ale nie czujesz, żeby Cię przytłaczały. Rozmowa płynie w sposób naturalny, a na koniec czujesz, że Was do siebie zbliżyła. Taki poziom wrażliwości jest jak najbardziej zdrowy – możecie otworzyć się przed sobą nawzajem w tempie, które Wam odpowiada. Właśnie tak między dwójką osób tworzą się prawdziwe więzi i zrozumienie.
Zupełnie inaczej jest wtedy, gdy macie za sobą zaledwie kilka randek, a już regularnie toczą się rozmowy na temat niesprawiedliwej przeszłości albo słyszysz teksty w stylu „Wszyscy, którym zaufam, w końcu mnie zawodzą. Z Tobą na pewno będzie inaczej.” albo „Tak naprawdę tylko z Tobą mogę o tym pogadać”.
To za duża odpowiedzialność emocjonalna jak na tak świeżą znajomość.
Zdrowa wrażliwość przekłada się na wzajemne przywiązanie, ale jeśli ktoś wiecznie robi z siebie ofiarę, najpewniej chce się dowartościować. Kiedy jedna ze stron zapewnia, że nie ma nikogo innego, zakończenie związku może być ogromnie trudne. Zerwanie z kimś takim wydaje się okrutne, nawet jeśli nie czujemy się w tej relacji dobrze.
Z czasem może to przerodzić się we współuzależnienie, a wtedy obu stronom będzie jeszcze trudniej szanować granice i autonomię drugiej osoby albo ufać własnym instynktom i określać własne, prawdziwe potrzeby.